Wcześniejsze lata

Grupa „Dragonsi”

Wydaje się jakbyśmy wczoraj tutaj przyjechali, budzi się smutek w sercu, że już się skończyło.

Pozostaje tylko wspomnieć jak się do siebie uśmiechaliśmy, jak nam było zawsze razem bardzo miło.

Trudno sobie wyobrazić, jak to teraz będzie bez tych pięciu uśmiechniętych twarzyczek.

Bez kłótni, kto pierwszy gola zdobędzie, bez codziennych nocnych potyczek.

Trudno nam sobie dzisiaj wyobrazić życie bez nocy, kiedy zawsze się czuwa.

Gdy słychać było tylko spokojnych serc bicie, czyli to, na czym nam najbardziej zależało.

Gdy ręce zawsze kogoś prowadziły a kolana służyły za miejsce do siedzenia.

Gdy ramiona z całych sił tuliły, spełniając być może najskrytsze marzenia.

Będzie nam brakowało Mateusza i jego ciągłego od wszystkich uciekania.

Będzie nam brakowało Sebastiana, największego łobuza,

Co zawsze cierpiał gdy chodził na spacery i choć codziennie sam sobie szukał miejsca.

Zawsze cioć bronił i dobre miał maniery.

Będzie nam brakowało Kacperka co narobił krzyku gdy miał dwa tygodnie temu

Wsiąść do Żmiąckiego autobusu.

A przeżył z nami w Żmiącej przygód bez liku i na pewno tu wróci, ale bez przymusu.

I Kamilka też nam będzie brakowało co zawsze ciociom najwięcej marudził,

Któremu nieraz gola strzelić się udało, przy czym biedak zawsze się natrudził.

Grupa Odlotowe Plastusie – „Zwariowane Plastusie”

My zwariowane Plastusie zawsze razem trzymamy się.

Wielką rodzinkę tutaj mamy i zawsze sobie pomagamy.

Trzy Nikole grzecznie bawią się, są pomocne i czasem słuchają się.

Marcin i Julek nasze bliźniaki codziennie mają nowe siniaki.

Oskar choć mały z pozoru jest, to niezły rozbójnik z niego jest.

Zuzi gibkość szokuje nas, codziennie szpagatem wita nas.

Wiktoria to nasza prawdziwa twardzielka, czujnym okiem na wszystko zerka.

Daniel zza rogu spokojnie dogląda, książkę o dinozaurach ciekawie przegląda.

Choć Adrian złości się na nas wciąż, to równy z niego gość.

Julki nie ma cały dzień bo z innymi bawi się.

Kuba jest nowy, mało go znamy, ale z pewnością niedługo poznamy.

Wesołe te nasze dzieci mamy i wspólnie z nimi miło czas spędzamy.

 

Grupa „Włóczykije”

W Żmiąckiej krainie czas zazwyczaj wolno płynie.

Ale co roku, w czasie wakacji przybywa tu wesoła gromadka dzieci, która zapewnia mnóstwo atrakcji.

A komu? Wujkom i ciociom, którzy przyjeżdżają do Żmiącej z wielką ochotą.

A po co? Po to, by dzieciom służyć pomocą.

By podać rękę kiedy potrzeba, a przy posiłku kawałek chleba.

By podzielić się z nimi ułomną miłością i cieszyć się każdą ich małą radością.

Grupa „Zbóje”

Kiedy słońce grzeje to się Żmiącak śmieje,

Bo najwyższy czas ruszać w góry, ruszać w las.

To nic, że opady – na to nie ma rady.

To silniejsze od nas jest bo ŻMIĄCA PIĘKNA JEST.

Zwiedź ją całą wzdłuż i wszerz, pokaż żeś Żmiącak jest.

Roześmiana twarz, w oczach słońca blask.

Naprzód! W Żmiącą idź!

Grupa „Krasnoludki”

Do Żmiącej przyjechałyśmy i świetnie się tu bawiłyśmy.

Co ranka na śniadanie biegłyśmy i zawsze jedzenie zjadłyśmy.

Z sadu z pełnymi koszykami wracałyśmy i brzuszki pełne zawsze miałyśmy.

Nawet zła pogoda wakacji popsuć nam nie dała,

bo w grach planszowych każda mistrzynią się stawała.

Na placu zabaw huśtać godzinami się mogłyśmy

Dzięki czemu z wielkimi godzinami uśmiechami zasypiałyśmy.

A teraz podziękować za ekstra wakacje chcemy

I mamy nadzieję, że do Żmiącej za rok znów przyjedziemy.

 

Grupa „Ziomki Poziomki”

Hej my jesteśmy Ziomki Poziomki, na śniadanie jemy wszystkie kromki,

A jabłuszka same wpadają nam do brzuszka gdy ciocie nastawiają uszka.

Do lasu parami chodzimy, muszek się nie boimy.

Wieczorem się modlimy, a w nocy grzecznie śpimy.

A teraz uwaga, oto nasza gromada!

Olek niezły z niego Bolek, jest też Paulinka bardzo grzeczna dziewczynka.

A ten maluszek to Kamilek, nie stroi brzydkich minek. Popatrz kolego, brawa dla niego.

A tu kto stoi? To Eryczek, on ciągle kopie jakiś kamyczek.

A obok kto stoi? To brat Eryka. Nazywa się Marcin i ciągle bryka.

Jest jeszcze Norbert nasz ziomek, który wstaje rano jak skowronek.

A teraz posłuchaj chwile, to ciocie które są dla nas miłe.

Grupa „Wilki”

1.Up and up

The climb and struggle

King the trek to the top

To reach that place so close

To the heavens, Żmiąca.

A place to call home,

To sing and to dance.

To play soccer until

The sun begins to set.

A place to love and to be loved.

That is Żmiąca.

  1. There once was a ballerina dancer

Who I wanted to make my fiance

But when I proposed…

She wrinkled her nose

and said her heart already belonged to Żmiąca.

  1. “ Z pamiętnika Wilka”

Wstaję dzisiaj z rana i już padam na kolana.

Tutaj śmieci, tu auta. Mieszka tu urwisów grupa.

Olek krzyczy jak najęty, podkoszulek ma pomięty.

Zosia dziś od rana śpiewa, lecz humory czasem miewa.

Oskar ciągle nam gdzieś znika, wolno je dziś kotlecika.

Wiktoria to mała maruda, dużo mówi, mało słucha.

Paweł świetnie piłkę kopie, zna wszystkie kluby w Europie.

Zaraz za nim Weronika często też po boisku bryka.

Kacper to już nastolatek, zniszczył nową parę gatek.

Natalia włosy ma po pas, średnio lubi chodzić w las.

Alan biega tu po błocie przy scenie w dużym namiocie.

Marysia jest jak motylek, sypie magiczny pyłek.

Dzień za dniem szybko upływa, pieniążków masa przybywa.

Wilków tutaj jest gromada, ciocia ze zmęczenia pada.

Żmiąca zawsze jest wspaniała, naszej Cioci Kasi chwała.

Szybko w sadzie czas nam mija, ciocia w kuchni się uwija.

I tak nam czas szybko leci, na końcu kilka łez poleci.

Już wkrótce stąd odjedziemy, wspomnienia ze sobą zabierzemy.

Aż robi nam się smutno, pożegnać się będzie trudno.

 

Grupa „Piraci ze Żmiącej”

Nasz pobyt w Żmiącej choć trwał dwa tygodnie

To przebiegał bardzo swobodnie.

Pomimo stresu, którego na początku było wiele,

tutaj się dowiedziałyśmy co znaczy słowo przyjaciele.

Gdy poznałyśmy naszą rodzinkę miałyśmy wesołą minkę.

Pięciu chłopców to nie małe wyzwanie, ale dużo pomogło nasze staranie.

Pamietamy wspólne spacery, kąpanie w basenie

No i oczywiście pyszne jedzenie.

Za dobre zachowanie dzieci zbierały monety,

a na obiad jedliśmy żmiąckie kotlety.

Występny na scenie i wspólne przedstawienia,

Sprawiły że w temacie sztuki mamy dużo do powiedzenia.

Spacery pod górę i do lasu zajęły nam dużo czasu.

A zbieranie owoców w sadzie było jak szukanie skarbów w wielkiej komnacie.

Mimo, że pogoda nam nie pomagała i ciągle naszą cierpliwość sprawdzała

Deszcz stwierdził, że to mu się nie opłaci – i tak z nami nie wygra,

Bo ty MY, Żmiąccy Piraci!

Grupa „Różowe Pantery”

Różowe Pantery po Żmiącej biegają, Cioci Korneli, Wujkowi Michałowi spać nie dają.

Jedna pantera długowłosa cały  czas szuka dobrego new’sa.

Bryka po ośrodkach robiąc zamieszanie,

Ale wszyscy się zgodzą, że kochamy ją za to zachowanie.

I pomimo, że czasami tupie nogą i strzela focha,

To trzeba przyznać, że jest słodziutka i przytulać się kocha.

Druga pantera nieco cicha, lubi grać w piłkę ale również czytać.

Lubi też skakać wysoko do nieba, czasami uciekać lubi choć nie trzeba.

Lecz kiedy pieniążki się zaproponowało to spokojnej panterze uciekać się przestało.

Ostatnia pantera jest również inna, piłkę nożną kocha, lubi biegać i jest zwinna.

Twarda i szybka pomimo postury, koleżeńska, obronna, broni swojej dumy.

Jest bratem pierwszej panty i broni jej zaciekle kiedy ma kłopoty

Ale czasami zdarza mu się robić tycie głupoty.

Ciocia Kornelia krzyczy i po czułkach czule dzieciaki całuje.

Wujek Michał nie gryzie, uczy angielskiego i na gitarze wojuje.

I to już jest nasza rodzinka cała, pomimo wszystkich wad jest dla nas doskonała,

Piękna, wspaniała, zabawna i głośna.

Nie ma innego słowa żeby to powiedzieć niż zwyczajnie … prosta.

Będziemy tęsknić i straszliwie płakać jakbyśmy prawdziwą rodziną z krwi i kości byli

Pomimo, że tylko dwa tygodnie żeśmy ze sobą żyli.

 

Grupa „Słodkie Urwisy”

Jesteśmy tutaj kolejny raz i znów był to dla nas cudowny czas.

Tym razem mieszkała z nami urocza trójka,

Która zwykle słuchała tylko wujka.

Cioci trochę mniej słuchała, za to częściej się do niej przytulała.

Nasi najmłodsi – Julek i Marcin to trochę niegrzeczna grupa braci.

Marcin gdzie popadnie uciekał, a Julek gryzł nie tylko wtedy, gdy się wściekał.

Hubert, który bardzo lubi jedzenie, to niezwykle ruchliwe stworzenie.

W naszym pokoju jeszcze Oliwka spała i innym Dzieciom w zasypianiu przeszkadzała.

Fajne dwa tygodnie ze sobą spędziliśmy, na spacery często chodziliśmy.

Na placu zabaw spędzaliśmy dużo czasu i nieraz narobiliśmy niezłego hałasu.

Jeżeli Bóg pozwoli, za rok znów przyjedziemy i kolejne cudowne wakacje z Żmiącej przeżyjemy.

Grupa „Dzieciaki Słodziaki”

Och jak czas tu szybko leci, pośród wrzasków i pisków dzieci.

Cioć i wujków nie brakuje a każdy obiad świetnie smakuje.

Dzwonek dzwoni, ciocia woła, tu kolejka do doktora.

Podwieczorki, inne sprawy, jest tu też czas na zabawy.

Dzieci gonią jak szalone, każde ciągnie w swoją stronę.

Ciężko jest je potem złapać czy też buźki im ochlapać.

Ciocia krzyczy: Hej, kolego! Ubierz szybko coś ciepłego.

Tupie nogą, strzela focha, chociaż mocno ciocię kocha.

Gdy na spanie przyjdzie pora, szybko daje w łóżko nura.

Były zwady, były spory lecz radości też moc była.

Choć to niegrzeczne małe stwory to i tak łzy smutku każda upuściła.

Grupa „Fryzjerki”

Nasza rodzinka to każdy wie Fryzjerzy nazywamy się.

Ola mała, zgrabna jest, wszędzie wcisnąć może się.

Daniel rudy i wesoły, zawsze lubi bawić się.

Pati osiem lat już ma i kocha każdego z nas.

Julka zawsze fajna jest i zakupy robi też.

Ciocie nasze są szczęśliwe, kochane i cierpliwe.

 

Grupa „Górali”

Za górami, za lasami, Górale pasą kozy i barany …

Julka język wystawia, żeby zwierzęta lepiej jadły, „Miss independent” tak ją nazywa wioski radny.

Skacze wesoło razem z zającami by zobaczyć świętych ponad chmurami.

Oskar – potwór miasteczkowy, mnoży razy dwa i dzieli na połowy.

Kacper czyta i biega i gra w piłkarzyki, chodzi na spacer i pokazuje ….

Potrafi również wilka przegonić uciekając w las bez broni

I przegania go w sposób prosty… wyjąc jak szalony.

Filip gra w nogę więcej niż ktokolwiek znany, ma słodkie oczka przez to boskim go nazywamy.

Kamila śpiewa do owiec by się lepiej pasły i tańczy kozom żeby oscypków smaki nie przygasły.

Karolina często wrzeszczy na wójta, bo wybuchnąć czasem musi.

Jednak jak zatańczy to każdy chłopczyk z podziwu się dusi.

Darek hoduje prosiaczki więc często bekać lubi,

a jak się go w nocy przytuli to od razu słodkość go gubi.

Dominik ciężka sprawa, w nocy nie śpi, przez sen gada,

Czasem nam się nie układa, ale za to dobra przy tym zabawa.

I oto cała rodzinka górali, żyje wysoko w górach już od lat patrząc z uśmiechem na słońce i świat.

Grupa „Super czarodzieje – Smerfy”

W dalekiej Karinie gdzie strumyk jak muzyka płynie

Znajduje się domków białych kilka, sad kolorowy i plac do zabawy.

Śniadania, obiady i kolacje, a te pyszności sprawują nam ciocie kucharki.

Nie wspominając już o podwieczorkach, na które czekają wszyscy już od samego początku dzionka.

Gdy coś cię zaboli to wnet odwiedzaj ciocię „Oj boli”,

Która zawsze dobrze poradzi  i sprawi, że uśmiech na dziecięcej twarzy się pojawi.

W tej Żmiąckiej krainie miód jak rzeka płynie

I na dodatek wszystkie Żmiącaki to super dzieciaki.

Grupa „Drwale Wujka Jacka”

W średnim domku mieszkała nasza rodzinka, naszym symbolem była uśmiechnięta minka.

Drwalami Wujka Jacka się zwaliśmy i wszystkie posiłki ze smakiem zjadaliśmy.

Po schodkach często do domku wbiegaliśmy, gdzie Wujka Brett’a spotykaliśmy.

O Cioci Erin też nie zapominaliśmy, bo z całego serca ją kochaliśmy.

Były wśród nas rajskie dzieciaki, czasem psotliwe z nich były rozrabiaki.

Często na boisko z nami chodzili, gdzie siły swoje ochoczo tracili.

Na spacerach z Ciocią Kasią w miarę grzeczni byli, jednak zawsze coś tam psocili.

Ciocia Renata z Ciocią Eweliną często się rządziły i przy tym słodko się kłóciły.

Wujek Wojtek wolał Pokemony łapać zamiast z chłopakami na zewnątrz poskakać.

Często przy tym ciocie denerwował, ale nie zawsze tego żałował.

Wujek Jacek lubił z ciotkami plotkować, ale zawsze przy tym żartować.

Rodzinką byliśmy bardzo zgraną, w Żmiącej przez wszystkich bardzo lubianą.

Nikomu za skórę mocno nie zaleźliśmy, choć bywało, że Cioci Kasi nerwów do nas brakowało.

Wujek Janek był naszą podporą gdy chłopaków trzeba było myć wieczorową porą.

Wypada teraz powiedzieć „dziękujemy” i za rok w tym składzie znowu was podenerwujemy.


 

Script logo